Duże firmy i giganty a zatrudnienie

Niezależnie od krytyki ogromnych firm i dominującej niechęci do nich, „(…) wielkie przedsiębiorstwa – jak twierdzi amerykański, światowej sławy ekonomista i erudyta John Kenneth Galbraith – pełnią wyraźnie widoczną rolę we współczesnej gospodarce, przejmując znaczną część produkcji we wszystkich rozwiniętych krajach. Na przykład około 2/3 produkcji przemysłowej Stanów Zjednoczonych pochodzi z tysiąca największych firm przemysłowych”2. Tak więc „tępienie” wielkich firm tylko dlatego, że są duże, byłoby rzeczą irracjonalną i dowodziłoby nieznajomości realiów współczesnego świata. też w znacznym stopniu amortyzują skutki redukcji zatrudnienia z dużych firm i ograniczają rozmiary bezrobocia.

Jest więc ironią losu, że bohaterem (również mediów) pozostaje nadal wielkoprzemysłowa klasa robotnicza. Jest społecznym i gospodarczym dramatem, że z powodu rozlicznych barier: finansowo-kredytowych, podatkowych, budowlano-lokalowych, czynszowych itd. właściciele małych firm nie mogą ich rozwijać i zwiększać zatrudnienia.

Kiedy przejeżdża się przez bogate kraje Unii Europejskiej, tym, co najbardziej rzuca się w oczy, jest widok ogromnej liczby małych i średnich firm, usytuowanych na ogół w pięknej architekturze całkiem nowych obiektów. Zakładając nawet, że połowa polskich zakładów pracy osób fizycznych powinna pozostać jednoosobowa (korzystając doraźnie z dorywczego zatrudnienia), pozostałe mogłyby i powinny się rozwijać, zwiększając zatrudnienie. Gdyby każda z tych właśnie firm – potencjalnie rozwojowych – zatrudniła średnio dwie osoby, bezrobocia w Polsce w ogóle by nie było.

Oczywiście, jest to rozumowanie modelowe, uproszczone, gdyż abstrahuje od struktury zawodowo-kwalifikacyjnej bezrobotnych, ich zainteresowań, chęci do pracy itd. Niemniej, kryje się tu wielka, niestety zaprzepaszczana, szansa. Zainteresowanie państwa małymi firmami ogranicza się w praktyce do ściągania podatków i rozbudowywania policji skarbowej. Tymczasem w krajach o znacznie dłuższych niż polskie tradycjach gospodarki rynkowej i indywidualnej przedsiębiorczości funkcjonuje system wszechstronnej pomocy – prawnej, lokalowej, kredytowej, szkoleniowej itd. – na rzecz small business’u. Dzięki temu właśnie może on się tam rozwijać, pokonywać bariery wzrostu i przejmować znaczną część ludzi zwalnianych z dużych firm. Fakty są takie, że – w skali światowej – wielkie przedsiębiorstwa nie absorbują siły roboczej, ale ją redukują w związku z postępem naukowo-technicznym. I wszystko wskazuje na to, że będzie tak nadal.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *