Niemiecki system wartości, czyli jak zrozumieć Niemców?

Niemiecki system wartości, czyli jak zrozumieć Niemców?

W każdym z narodów można bez problemów doszukać się wartości i podstaw określających społeczne, gospodarcze, jak i polityczne wartości wśród jego obywateli. Ja pod lupę wziąłem sobie oczywiście Niemców, którzy są dość specyficzni i znacznie odbiegają od większości europejskich nacji, o światowych już nie wspominając. Kiedy myślę o Niemcach, to w mojej głowie tworzy się wizerunek kraju, który jest właściwie zorganizowany i bardzo wydajny. Panuje tutaj wszechobecna czystość oraz bardzo dobra organizacja. Chyba każdy z Was miał okazję zauważyć to na własne oczy podczas swojej pierwszej wizyty i wie, o czym mowa? Z treści artykułu dowiecie się, jaki jest niemiecki system wartości, czyli co dla Niemców jest tak naprawdę ważne.
  • Porządek
    Najważniejszą cechą tego kraju, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie jest porządek. Zapewne mieliście okazję słyszeć, a jak nie to jeszcze usłyszenie zdanie Ordnung muss sein (Porządek musi być). Odnoszę wrażenie, że zdanie to wpajane jest obywatelom tego kraju już od dziecka i to właśnie porządek obecny we wszystkich sektorach życia zapewnia im spokojne i bezpieczne życie. Chyba nie skłamie, mówiąc, że dla Niemców to istne motto życiowe, które przestrzegane jest zawsze i wszędzie. Potrzebujecie przykładu? “termin” to pojęcie, które wcześniej, czy później spotyka w tym kraju każdego. Wszelkie wizyty czy spotkania, nawet te prywatne trzeba umawiać z wyprzedzeniem. Brak organizacji czasu lub porządku powodował, że w naszym kraju bardzo często miałem styczność z robieniem rzeczy “na już” albo “na wczoraj”. Problematyczna sytuacji wynikała zazwyczaj z roztargnienia jednej ze stron lub czasem nawet i obu. Niestety przez takie zamieszanie w życiu prywatnym, jak i zawodowym często towarzyszył mi niepotrzebny stres i nerwy. Przykład panującego tutaj porządku można zauważyć też na czystych chodnikach, czy wystrzyżonych trawnikach… to także doskonały wzór niemieckiego wychowania w myśl zasady – ordnung muss sein. Wszyscy z Was, którzy z natury lubią odkładać wszystko na ostatnią chwilę lub też wierzą w swoją szczęśliwą gwiazdę czy inny talizman, w kontaktach z Niemcami powinni odstawić te zabobony na bok i zmienić swoje przyzwyczajenia. Uwierzcie mi, znacznie ułatwi to Wam życie w tym kraju. Niestety takie postępowanie i robienie wszystkiego według ściśle określonych zasad przypominające pracę robot ma też swoje “efekty uboczne”. Wszystko to składa się na powszechnie znany stereotyp narodu pozbawionego poczucia humoru, który bez dyskusji wypełnia polecenia.
  • Prawdomówność
    Naśmiewanie się z Niemców podczas sprzedawania samochodu zwrotami “Niemiec płakał jak sprzedawał” albo “Niemiec odprowadzał aż do granicy” nie są przypadkowe. Obywatele tego kraju zazwyczaj nie owijają w bawełnę i mówią całą prawdę. Ma to też zastosowanie podczas relacji międzyludzkich, wtedy jednak nie potrafią się oni ugryźć w język i zamiast pominąć jakiś niewygodny fakt, mówią wszystko co myślą. Przyznam szczerze, bardzo mi się ta cecha niemiecka podoba. Wolę usłyszeć od drugiej osoby najokrutniejszą prawdę niż piękne kłamstwo. Chyba nie tylko ja tak mam, prawda?
  • Poczucie obowiązku
    Niemieckie Pflichtbewusstsein, czyli poczucie obowiązku to kolejna wrodzona cecha naszych zachodnich sąsiadów. Niemiec wypowiadając zdanie “Zrobię wszystko, aby było dobrze” mówi to szczerze i faktycznie dołoży wszelkich starań, aby tak było. Nie rozczarujecie się po fakcie, że miało coś być zrobione dobrze, a “jest jak jest”. Wypełnianie obowiązku stanowi bardzo ważną część życia Niemca, a spotkać się z nią można nawet w tak codziennej sytuacji, jak sprzątanie po swoim ukochanym czworonogu. Chcąc wymagać czegoś od innych obywateli, a w tym przypadku porządku, najpierw wymagają oni tego od samych siebie. Przytoczona sytuacja to także doskonały przykład poczucia jedności i dbania nie tylko o swój własny interes, ale o dobro wspólnoty.
  • Jasne sytuacje
    Alles klar, to kolejna bardzo ważna wartość dla niemieckiego społeczeństwa. Kiedy dla Niemca wszystko jest “jasne” i zrozumiałe, to bez problemu poradzi on sobie z powierzonym mu zadaniem. Osiągnięcie “jasności” nie jestzazwyczaj łatwym procesem, dlatego też Niemcy bardzo lubią wdawać się w bardzo długie analizy oraz dialogi, tak by osiągnąć przejrzyste rozstrzygnięcie zagadnienia i mieć klarowność. W Polsce mawia się, że zasady są po to, aby je łamać. W Niemczech natomiast nikt ich nie podważa. Skoro zostały stworzone w jasny i rozumiały sposób, to należy się ich trzymać bez względu na wszystko.
  • Sumienna praca
    W pracy z Niemcami mamy do czynienia z ich drugim “ja”. Człowiek w pracy, a w życiu prywatnym to zupełnie inna osoba. Uważają też, że pod żadnym pozorem nie wolno łączyć ze sobą tych dwóch osobowości i przenosić relacji z życia prywatnego do życia zawodowego. Niemiec w swojej pracy musi być idealny i robić wszystko dobrze. Całość pracy, której się podjął, chce robić tak dobrze, jak tylko potrafi. Niemcy nie uważają idei zostawania “po godzinach”, dla nich jest to swoisty sygnał o słabej organizacji pracy lub niewielkiej efektywności pracownika. Takie sytuacje mogą stanowić źródło nieufności pracodawcy, dlatego jak sami widzicie, nie warto być nadgorliwym, bo może się to obrócić przeciwko Wam.
  • Wyznacznik statusu materialnego
    Dla naszych zachodnich sąsiadów wyznacznikiem statusu materialnego są takie wartości jak ubrania czy warunki mieszkaniowe, no ale przede wszystkim liczy się dobry samochód. Kraj ten słynie przecież z przemysłu motoryzacyjnego oraz ogromnej ilości nitek autostrad, więc nie powinno to chyba nikogo dziwić. Chcąc się pokazać, trzeba mieć jak najlepsze i zadbane auto. Tylko wtedy taka osoba może cieszy się dużym autorytetem i uznaniem w oczach innych rodaków.

Nie zgadzacie się z przytoczonymi tutaj przykładami? a może po prostu chcecie podzielić się własnymi spostrzeżeniami?
Wasze komentarze do wpisu są oczywiście bardzo mile widziane, a wręcz pożądane.


Artykuł został przygotowany na podstawie: 1) Barry Tomalin, Co kraj to obyczaj. Niemcy, Wyd. Wiedza i Życie, Warszawa 2004, 2) Stefan Zeidenitz, Ben Barkow, Przewodnik ksenofoba, Niemcy, Wyd. Grupa Wydawnicza Adamantan s.c., Warszawa 2011

FacebookTwitterGoogle+Podziel się

21 Komentarzy w Niemiecki system wartości, czyli jak zrozumieć Niemców?

  1. Beata // 29 września 2015 at 15:17 // Odpowiedz

    A to prawda, że kierowcy strasznie trąbią, kiedy ktoś przekracza dozwoloną prędkość? :) Tak mi się obiło o uszy, ale nigdy nie byłam świadkiem takiej sytuacji

  2. Marek // 29 września 2015 at 16:32 // Odpowiedz

    W moich oczach wszystko sie zgadza, procz ostatniego punktu, “wyznacznika statusu materialnego”.
    Do Niemiec przyjezdzalem jeszcze mieszkajac w Polsce 1-2 razy w roku od 1990 do 2000 roku. W 2001 zamieszkalem tu (w Niemczech) na stale. W Niemczech wyznacznik statusu materialnego jest mysle posiadanie domu, z zewnatrz nie koniecznie wygladajacego na luxusowy. Na drogie auta wielu bogatych Niemcow nie patrzy, wrecz wielu jezdzi starszymi modelami, moze i celowo zeby obcy nie mysleli jacy to oni bogaci… W Polsce jest typowe takie myslenie, kto jakie auto ma, taki jego status materialny i trzeba lepsze miec auto niz sasiad ? Tu naprawde tak nie jest.

  3. Pawel // 29 września 2015 at 17:04 // Odpowiedz

    Mogę jedynie dodac,iż jest zasadnicza różnica między starszym pokoleniem Niemców,a tym obecnym,młodym.Starsi są sumienni,obowiązkowi.Młodzi,w pracy nie rozstają się z Handy…….a pracę traktują jako przerywnik między jedną a drugą grą wgraną na komórkę.

    • Avocem // 12 października 2015 at 00:52 // Odpowiedz

      Mam te same spostrzeżenia. Przy czym odnoszę również wrażenie, że są leniwi choć biegli w tworzeniu pozorów “zapracowania”.

  4. Robi // 29 września 2015 at 17:26 // Odpowiedz

    Szczerze mówiąc o tym porządku ,to się nie do końca zgodzę np.Ja mieszkam w bloku w klatce z sześcioma rodzinami.mamy do użytku wspólną suszarnię,zbliża się zima. Każda rodzina może korzystać z suszarni przez jeden tydzień ,a więc po mojej kolejce muszę czekać sześć tygodni na kolejne suszenie. Czy to jest normalne ?!(zaznaczam, że mam małe dziecko ) Dzięki Bogu,że nie mamy wspólnej toalety publicznej z takim grafikiem,bo wyobrażacie sobie co by się działo w koło budynku ? Toaleta nie używana a wkoło wszystko obs*rane ! Tego typu absurdów spotkałem bardzo wiele w Niemczech,myślę,że Niemcy powoli stają się Narodem po prostu przestarzalym. ..

  5. Anuszka // 29 września 2015 at 17:35 // Odpowiedz

    zgadzam sie niemcy sa czasem smieszni ale to dobrzy ludzie pogodni weseli umią się cieszyć z zycia nawet jak sobie popija na oktober fest to nie trzeba sie ich bac bo to jest na wesolo przyjechalam tutaj znajac pare slowek z filmow mialam na kartce napisany adres pracy wystarczylo ze pokazalam wsadzali mnie do dobrego metra albo autobusu tlumaczyli jak dojechac na poczatku dla mnie to byl szok stoje na przystanku wszyscy mowia mi dzien dobry nawet jak kogos ja potrace w autobusie to mnie przepraszaja jak kichne na ulicy mam na zdrowie od kilkunastu osob w zasiegu sluchu ide ulica i usmiecham sie do ludzi a oni do mnie w sklepie jak mam malo w koszyku przepuszczaja mnie do kasy ja tez tak robie i jakie to fajne uczucie postoje minute dluzej ale moze ktos zdazy na autobus w lipcu po osmiu latach pojechalam do Polski na tydzien musialam dowod odnowic i juz wiem nie wroce nawet na urlop szkoda bo to taki piekny kraj a nawet azylanci uciekaja cos w tym musi byc ps pracuje w osrodku dla azylantow

  6. Emigrantka // 29 września 2015 at 17:47 // Odpowiedz

    Mając kilka przykładów z własnego życia, nie ze wszystkim się zgodzę, np. że wszystko jest super zorganizowane, a Niemcy są sumiennymi pracownikami. Co do prawdomówności, to akurat nie wiem, jak to wygląda, ale opis idealnie pasuje do Holendrów – walą prosto z mostu, nawet jeżeli komuś to sprawia przykrość.

  7. BashaMyWay // 29 września 2015 at 19:24 // Odpowiedz

    Dodałabym jeszcze punktualność. Może jest to oczywiste dla każdego, ale mam wrażenie, że Niemcy tą cechę nad wyraz pielęgnują. Jeśli masz umówiony Termin to raczej wypada tam być 10 minut przed czasem i czekać :)

    • NRWTrip // 30 września 2015 at 09:02 // Odpowiedz

      Zgadzam się z tym, faktycznie!

  8. Patii // 30 września 2015 at 12:32 // Odpowiedz

    Artykuł jest przekłamaniem i opiera się na opinii o Niemcach sprzed wielu laty .Rzeczywistość jest zupełnie inna,przynajmniej w grupie zawodowej w której ja pracuje.

    • NRWTrip // 30 września 2015 at 12:48 // Odpowiedz

      “przynajmniej w grupie zawodowej w której ja pracuje”, bardzo dobrze, że zostało to przez Ciebie dodane. Nie będę się sprzeczał, ale wpis ten jest zbiorem informacji i moich spostrzeżeń. Widocznie obracamy się w zupełnie innych środowiskach, albo ja mieszkam w innych Niemczech :)

      • Avocem // 12 października 2015 at 00:59 // Odpowiedz

        Obstawiam, że ty żyjesz na terenach byłego RFN, a kolega opisuje spostrzeżenia z landów wschodnich. Skłonny jestem podzielić jego opinię, bo sam żyję na co dzień w Turyngii i widzę sporo analogii, cech i naleciałości rodem z rodzimego, PRL-owskiego podwórka. Nie dostrzegam tego (a przynajmniej nie w takich ilościach) już będąc w Hessen czy na Bawarii.

        • Marcin – NRWTrip // 12 października 2015 at 06:36 // Odpowiedz

          Tu nie ma co obstawiać, tylko czytać ze zrozumieniem. Adres strony powinien rozwiać wszelkie wątpliwości.

  9. Mr Kaffeino // 3 października 2015 at 22:30 // Odpowiedz

    Wyznacznik dobre auto – nigdy tego nie zrozumiem, jak za kawałkiem blachy można się tak uganiać. Samochód ma wyznaczać status społeczny – dla mnie to dziwne, żeby nie napisać śmieszne.

    • Adam // 11 października 2015 at 10:43 // Odpowiedz

      Niemcom (podobnie jak coraz bardziej Polakom) zdają się nie przeszkadzać wielogodzinne dojazdy do pracy. Spędzają więc nieraz więcej czasu (pomijając sen) w samochodzie niż w domu. Stąd naturalne, że wydają wiele na wygodę w miejscu, w którym spędzają tyle czasu.
      Muszę przyznać, że u wielu Niemców spotkałem się raczej z oczekiwaniem jasności, punktualności i solidności od otoczenia, niekoniecznie od siebie. No ale gdzieś trzeba zacząć. Główna różnica z Polską to niemieckie langsam – powoli: mamy czas, nie wszytko musi być na wczoraj.

  10. x // 9 października 2015 at 21:47 // Odpowiedz

    A może mi ktoś wytłumaczyć pewne zjawisko, które zaobserwowałem tylko u Niemców? Chodzi o to, że Niemcy mają dziwny nawyk do zajmowania całego chodnika, przy czym poruszają się z prędkością ślimaka. Dla mnie jest to trochę irytujące, bo zawsze muszę kombinować jak ich obejść. Więc w tym przypadku “ordnung is nicht sein”. Ten nawyk zaobserwowałem w kilku krajach będąc na wakacjach, aczkolwiek nie mam pojęcia czy w Niemczech też to tak wygląda, czy to tylko ich wakacyjna maniera.

    • Marcin – NRWTrip // 10 października 2015 at 07:57 // Odpowiedz

      Przyznam szczerze, że to bardzo dziwne spostrzeżenie. Zauważyłem jednak trochę inną manierę. Podczas jazdy rowerem, kiedy zadzwonisz dzwonkiem każdy schodzi Tobie z drogi, kiedy w Polsce na kogoś zadzwoniłem był bardzo poruszony. Raz kiedyś nawet usłyszałem, że trąbi czy dzwoni to się na panie do towarzystwa a nie na “normalnych” ludzi :)

      • vanputzlich // 11 października 2015 at 05:28 // Odpowiedz

        Urodziłem się w Niemczech i tam stawiałem swoje pierwsze kroki, w przenośni i dosłownie. W różnych okresach mojego życia przeżyłem w tym pięknym kraju około 10 lat. Pięć “latek” jako dzieciak i pięć lat wiele później, jako dorosły mężczyzna.
        Kocham ten kraj, bo byłem w nim poczęty i urodzony przez (niestety) polskich rodziców. Nie miałem z tego powodu prawa do bycia obywatelem tego kraju. Innymi słowy, nie miałem prawa tego kraju pokochać, poznać, dotknąć i być przytulonym.

        Cóż za różnica teraz!

        Long story short (po polsku: krótko mówiąc) nazajutrz po otrzymaniu wiadomości o odrzuceniu moich starań o obywatelstwo niemieckie, troche rozżalony, poprosiłem o azyl w USA. Władze amerykańskie nie miały z tym żadnego problemu, w ciągu kilku tygodni wyjechałem do USA z rodziną.
        Minęło 30 lat od chwili kiedy piszę ten komentarz. Ciągle kocham Niemcy, kraj mojego urodzenia… ale wciąż mam jakiś problem który budzi mnie po nocach: dlaczego mnie nie chcieli a teraz przyjmują muzułmanów z otwartymi ramionami?

  11. fechtschwert // 11 października 2015 at 15:53 // Odpowiedz

    niemiecki system wartości można wyrazić jednym słowem – “sztywność”.

    ma to zarówno dobre, jak i złe strony.
    dobre są takie, że pewne ustalenia zazwyczaj są respektowane.
    złe – że nie ma wyjątków, i niechęć lub czystą złośliwość Niemcy maskują “ordnungiem”, “przepisami”.
    np. będąc kilka razy u lekarza, ten nie posługiwał się własnym doświadczeniem, lecz…internetem – centralną bazą danych objawów i leków.
    co oczywiście skończyło się fatalnym doborem leczenia, które naprostował dopiero doświadczony lekarz w Polsce.

    Niemcy wcale nie są jakoś szczególnie uczciwi lub porządni – dużą wagę przykłada się do “co ludzie powiedzą”, pozorów i opinii społeczeństwa.
    po prostu Niemiec jeśli oszukuje lub kradnie – to robi to za parawanem prawa, tak żeby zachować pozory.
    np. podróżując po różnych krajach zdarzało mi się zostać okradziony przez kieszonkowca.
    ale tylko w Niemczech zdarzyło mi się zostać okradzionym przez kasjerki – i to 4 razy.
    niemieckie kasjerki okradły mnie “w ramach prawa” – czyli korzystając z teoretycznego zaufania, jakim obdarza się sklep. a potem – “po odejściu od kasy reklamacji nie uwzględnia się”.
    po tych zdarzeniach przestałem się dziwić starszym Niemcom blokującym kasy po zakupach i dokładnie przeliczającym swoje zakupy i resztę.

    nigdzie jak w Niemczech nie spotkałem się z tak dużym cwaniactwem i próbami oszustwa jak w umowach biznesowych.
    dokonując wycen i ofertowania – standardem u Niemców są rozmaite kruczki i haczyki – pomijanie szczegółów, próby złapania na pozorne “błędy” umów, które dają znaczne zyski i przewagi niemieckiemu kontrahentowi.

    doskonałym przykładem niemieckiej mentalności są przepisy o pracy minimalnej dla kierowców tranzytowych z innych państw.
    pozornie – szlachetne.
    jednakże ogrom i kosztowność procedur biurokratycznych, jakie temu towarzyszą, prowadzą wprost do eliminacji konkurencji przewoźników z innych państw.
    jest to cło zaporowe i wymuszenie zamaskowane pozorami szlachetności.

  12. Monika // 21 października 2015 at 14:04 // Odpowiedz

    Od ponad roku mieszkamy z mężem w Niemczech i moje spostrzeżenia są całkiem inne, niestety. “Porządek musi być” to tylko slogan do marki “Państwo Niemieckie”. Od tego czasu zniżają mocno standardy i właściwie tylko bazują na opinii poprzednich pokoleń. Spotykam się tu na co dzień z kombinatorstwem, lenistwem, zakłamaniem, zazdrością i zawiścią. Całkiem jak w Polsce:) Może dlatego czuję się tu jak u siebie? Pozdrawiam serdecznie życząc samych miłych doświadczeń w “państwie porządku”.

  13. Mr Kaffeino // 21 listopada 2015 at 20:13 // Odpowiedz

    Dobry wpis. W jedną rzeczą się z nimi nie zgadzam – wyznacznik – samochód – dla mnie nie jest ważne.