Wyprawa: Duisburg

Duisburg, czyli moje pierwsze większe miasto, jakie miałem okazję zobaczyć, gdy tylko przyjechałem do NRW. Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się aż tak wielu atrakcji w tym mieście pod względem turystycznym. Duisburg zawsze kojarzył mi się tylko z zakupami, galeriami handlowymi oraz dużą ilością śniadych obcokrajowców. Niespełna po 5 minutach od zjazdu z autostrady mieliśmy już zaparkowane auto w samym centrum miasta. Chcąc na spokojnie obejść interesujące mnie miejsca i mieć pełną swobodę poszedłem z żoną na kompromis. Ona zabrała się za wnikliwe zwiedzanie galerii handlowych, a ja z aparatem w ręce ruszyłem na turystyczny podbój miasta.

Rathaus Duisburg

Pierwszym miejscem, do którego dotarłem, był ratusz z 1843 roku. Główne wejście tej budowli cechuje centralna projekcja z pięknym szczytem i barokową kopułą. Niestety podczas II wojny światowej budynek bardzo ucierpiał, szczególnie jego dach, który podczas renowacji został pokryty dwuspadowym dachem. Znakiem szczególnym Rathaus Duisburg jest wysoka na 67 metrów wieża z zegarem, która jest bardzo dobrze widoczna z głównej ulicy handlowej Königstraße. Bezpośrednio przed ratuszem znajduje się też fontanna z siedmiometrowym pomnikiem kartografa Gerharda Mercatora. Chociaż ten flamandzki geograf nie urodził się w Duisburgu, to był bardzo ściśle z nim powiązany. To właśnie w tym mieście powstały jego największe dzieła – mapa Europy w 1554 roku czy mapa świata w 1569 roku.

Ja wybrałem oczywiście pieszą wyprawę, chociaż uwielbiam jazdę na rowerze i od razu zwróciłem uwagę na Konigsgalerie. Nie jestem zwolennikiem “zabijania” czas w tego typu miejscach, ale tym razem postanowiłem je odwiedzić, aby sfotografować znajdującą się tam makietę… stadion MSV Duisburg. Jestem kibicem, więc nie mogłem sobie pozwolić na pominięcie tego punktu wycieczki, z drugiej strony to bardzo fajna idea umieszczenia modelu obiektu sportowego właśnie w galerii handlowej. W naszym kraju się z czymś takim jeszcze nie spotkałem, może Wy coś o takim czymś wiecie? W tym właśnie miejscu zakończyła się moja przygoda w Königsgalerie i ruszyłem dalej wzdłuż królewskiej ulicy.

Duisburger Brunnenmeile
Wzdłuż całej Königstraße znaleźć można sześć fontann, które tworzą razem “Duisburger Brunnenmeile”, a ja trafiłem właśnie na jedną z nich. Brunnen “Schiffsmasken” to fontanna stworzona przez Thomasa Virnicha na przełomie lat 1991-1993, którego inspiracją był port w Duisburgu.

Kolejna z nich to istny symbol tego miasta – Life Saver. Myślę, że bez problemów dopatrzycie się na zdjęciu postaci kobiety obwieszającej się na 7 metrowym kolorowym i kręcącym się ptaku.

Niestety nie wszystkie 6 fontann zyskało uznanie w moich oczach i sfotografowałem jeszcze tylko dwie. Brunnen “Düsenfeld”, czyli nowoczesną fontannę, która składa się ze 116 dysz, “wyrzucających” wodę na wysokość 70 cm oraz znajdująca się na samym końcu wycieczki Brunnen von André Volten, która swoim metalowym wyglądem przypomina bęben pralki. Według artysty konstrukcja nawiązuje do głównych branży miasta: produkcji stali oraz portu.

Kolejnym bardzo ciekawym miejscem dla Pań powinna być znajdujące się na 60.000 m2Forum Duisburg. Galeria położona jest na samym środku Königstraße, praktycznie vis a vis pięknego budynku Theater Duisburg oraz praktycznie “drzwi w drzwi” z kolejnym centrum handlowym City Palais. Tak jak wspominałem, shoppingu nie mogę zbytnio zaliczyć do moich zainteresowań, o tyle wspomniany już wcześniej budynek teatru z zewnątrz wydawał się fascynujący i godny poświęcenia mu większej uwagi.

Theater Duisburg
Znajdujący się w samym centrum miasta obiekt jest uważany za jeden z najbardziej charakterystycznych budynków Duisburga. Front gmachu przypomina starożytne wejście do świątyni, podobnie jak figury znajdujące się na dachu tego budynku. Rezydujący teatr funkcjonuje od 1956 roku i wspólnie ze swoim odpowiednikiem z Düsseldorfu uchodząc za wiodące domy operowe i baletowe w Niemczech.

Zawracając na ulicę Königstraße minąłem wspominane wcześniej fontanny oraz ogromną ilość straganów z żywnością rozstawionych wzdłuż deptaka. W taki oto sposób dotarłem do końca tej przepięknej ulicy. Wreszcie przyszedł czas na stadion…

Schauinsland-Reisen-Arena
Dla tych mniej wtajemniczonych, jest to niewiele ponad 30 tysięczny obiekt piłkarski klubu piłkarskiego z Duisburga, czyli MSV. Pewnie kojarzycie herb klubu, na którym widnieje zebra wraz z efektownie wpisanym w okrągłą MSV. Bardzo dużo naklejek z tym herbem można dostrzec w centrum miasta, jak i na samochodach kibiców tego klubu. Mają dość specyficzny herb, więc nie pomylcie go czasem z ZOO ? Wizyta pod tym obiektem zrobiła na mnie nie małe wrażenie. Nie ma co nawet porównywać, ale jeszcze nie tak dawno klub z Duisburga grał jeszcze w odpowiedniku naszej 3 ligi! Oczywiście, tak jak podczas każdej mojej wizyty odwiedziłem fanshop, który jakiegoś większego efektu na mnie nie zrobił, ale za to, bardzo spodobały mi się wrzuty nieopodal stadionu. Szkoda tylko, że niektóre graffiti były “poprzestrzelane”. Nie zmieniało to jednak faktu, że miło podziwi się twórczą pracę ludzi kochających klub znajdującą się tak blisko ich drugiego domu. Tym akcentem kończy się wycieczka do Duisburga, macie dla mnie jakieś propozycje co mogę zobaczyć podczas kolejnej wyprawy do tego miasta?.

Chcecie podzielić się tą informacją ze znajomymi? Kliknijcie na jedną z poniższych ikon.

4 Komentarzy w Wyprawa: Duisburg

  1. Dee // 18 września 2015 at 07:52 // Odpowiedz

    u nas byłoby odwrotnie, mąż do galerii, ja z aparatem w plener, chronicznie nie lubię takich zakupów za to lubię zwiedzać. Podoba mi sie ta mieszanka starego z nowym

  2. Agnieszka Wieczorek // 19 września 2015 at 23:57 // Odpowiedz

    Ciekawe miejsce. Ja bym poszła najpierw na zakupy, potem zwiedzać. Nie zrezygnowałabym ani z jednego, ani z drugiego :) Pozdrawiam

  3. sekulada.com // 20 września 2015 at 14:39 // Odpowiedz

    Wow! Kościół piękny <3 Będę musiał na żywo ocenić jego walory!

  4. Gosia (MyCarlow) // 21 września 2015 at 10:19 // Odpowiedz

    Miasto wygląda na super czyste i zadbane, nowoczesne, wręcz trochę surowe. Ja na pewno odwiedziłabym Bazylikę, budynek teatru też jest ciekawy, a zakupy niekoniecznie. Pozdrawiam ze słonecznej dziś Irlandii